Fotorelacja: Jan Skwara, aghori i kolodion

Finis opus anni 2025 coronat! To było niezwykłe spotkanie i to z kilku powodów:

– poznaliśmy technikę mokrego kolodionu, sprzęt, warsztat, jej wady i zalety (Kilimandżaro! 😉

– pokłoniliśmy się w ten sposób klasykom fotografii ze szklanymi płytami, przybliżającymi piękno i egzotykę „dalekiego świata”, często z przeogromnym poświęceniem czasu i pieniędzy. Zaraz po spotkaniu sięgnąłem do grubego albumu z epokowym dziełem Edwarda E. Curtisa czyli dokumentacją znikającego świata Indian północnoamerykańskich;

– mogliśmy obejrzeć efekty takiej fotografii, zwłaszcza wykonywanej w bardzo trudnych i nieprzewidywalnych warunkach plenerowych, ale nie koło domu, lecz w trakcie dalekich podróży. Ba, mogliśmy nawet wziąć do ręki takie „szkiełka”;

– zobaczyliśmy też całą drogą dochodzenia do mistrzowskich rezultatów – piękna pasja i godna konsekwencja – szacunek!;

– obejrzeliśmy na wielkim ekranie CePeKu wiele mocnych, fantastycznych kadrów i wysłuchaliśmy historię ich powstania;

– wysłuchaliśmy niezwykłe opowieści o sekcie Aghori, jej wierzeniach, szokujących praktykach, ale pozwalających je nieco zrozumieć. Wiele z tych opowieści było przejmujących, np. dotyczących trudnych losów ludzi LGBT+ w Indiach. Doceniam ogromną wiedzę, umiejętność przekazywania jej, talent „opowiadacza”, bardzo osobiste podejście do tematu, humanistyczne przemyślenia, dojrzałe odpowiedzi na pytania. Których było mnóstwo, a nawet więcej, ale czas nam minął błyskawicznie. A ja prawie w ogóle pytań nie zadawałem…. 😉

A jak by tego było mało:

– obejrzeliśmy fragment filmu z popisem magicznych walk w wykonaniu tajemniczego Aghori (oj, fikuśne to było);

– obejrzeliśmy pięknie wydrukowany album (ach te głębokie, czernie!)

– na pamiątkę mogliśmy zabrać do domu kilka obrazów z magnesem z tego pokazu. U mnie bogato i „przerażająco” się zrobiło na lodówce 🙂

Strasznie, strasznie kuszący jest ten kolodion. Ech….

Tradycyjnie, pierwsze dziesięć minut poświęciłem wydarzeniom fotograficznym, zapowiedziałem kolejne spotkania OF i opowiedziałem o wystawie Janka Skwary na Vintage Festiwalu w Bydgoszczy, za którą otrzymał Nagrodę Honorową!).

Taki oto koniec zwieńczył nasze dzieło cepekowe w roku 2025.

Bardzo, bardzo dziękuję naszemu bohaterowi – Jankowi! Życzę wielu kolejnych bezpiecznym i owocnych podróży. Czekamy na książkę, zapowiadaną na wiosnę. Już się nie mogę doczekać jej.

Publiczności – za przybycie i świetny odbiór. Na długo zapamiętam te spojrzenia, przeróżne żywe reakcje. A bałem się, że tuż przed świętami sali będzie pustawa.

UWAGA 1!

Kolejne spotkania: 20 stycznia, potem 17 lutego i 10 marca – trzech różnych autorów, trzy różne tematy, techniki, trzy różne wrażliwości.

UWAGA 2!

Bohaterką pierwszego spotkania w 2026 roku będzie Jolanta Suszko-Adamczewska, którą można wypatrzeć na zdjęciach z grudniowego spotkania. Zabierze nas na szlak beduinów, a jednak po drodze poćwiczymy yogę i przyjrzymy się fotografiom przeróżnym tej autorki, nie tylko z podróży…