Fotorelacja: Jan Skwara, aghori i kolodion

Finis opus anni 2025 coronat! To było niezwykłe spotkanie i to z kilku powodów:

– poznaliśmy technikę mokrego kolodionu, sprzęt, warsztat, jej wady i zalety (Kilimandżaro! 😉

– pokłoniliśmy się w ten sposób klasykom fotografii ze szklanymi płytami, przybliżającymi piękno i egzotykę „dalekiego świata”, często z przeogromnym poświęceniem czasu i pieniędzy. Zaraz po spotkaniu sięgnąłem do grubego albumu z epokowym dziełem Edwarda E. Curtisa czyli dokumentacją znikającego świata Indian północnoamerykańskich;

– mogliśmy obejrzeć efekty takiej fotografii, zwłaszcza wykonywanej w bardzo trudnych i nieprzewidywalnych warunkach plenerowych, ale nie koło domu, lecz w trakcie dalekich podróży. Ba, mogliśmy nawet wziąć do ręki takie „szkiełka”;

– zobaczyliśmy też całą drogą dochodzenia do mistrzowskich rezultatów – piękna pasja i godna konsekwencja – szacunek!;

– obejrzeliśmy na wielkim ekranie CePeKu wiele mocnych, fantastycznych kadrów i wysłuchaliśmy historię ich powstania;

– wysłuchaliśmy niezwykłe opowieści o sekcie Aghori, jej wierzeniach, szokujących praktykach, ale pozwalających je nieco zrozumieć. Wiele z tych opowieści było przejmujących, np. dotyczących trudnych losów ludzi LGBT+ w Indiach. Doceniam ogromną wiedzę, umiejętność przekazywania jej, talent „opowiadacza”, bardzo osobiste podejście do tematu, humanistyczne przemyślenia, dojrzałe odpowiedzi na pytania. Których było mnóstwo, a nawet więcej, ale czas nam minął błyskawicznie. A ja prawie w ogóle pytań nie zadawałem…. 😉

Czytaj dalej „Fotorelacja: Jan Skwara, aghori i kolodion”

Z kolodionem wśród kanibali 16 grudnia

Rok 2025 zakończymy mocnym akcentem i trudną, klasyczną, bardzo rzadką dziś techniką, wynalezioną i używaną w XIX w. Archaiczność metody ma na celu pokazanie, że temat projektu jest częścią przeszłego świata, bardziej pasuje do okresu, w którym wykorzystane techniki fotograficzne były wynalezione i święciły triumfy, niż do współczesności. Oglądając zdjęcia, łatwo można uznać, że pochodzą sprzed dwóch wieków, co jeszcze bardziej podkreśla, że sfotografowani ludzie i ich życie są pewnego rodzaju „reliktami przeszłości”.

Przyjrzymy się bowiem indyjskiej sekcie Aghori, najbardziej tajemniczej i przerażającej wśród indyjskich ascetów. Mówi się, że znajdują się gdzieś pomiędzy życiem, a śmiercią. Zamieszkują często okolice stosów pogrzebowych, a do swoich rytuałów wykorzystują ludzkie ciała. Aghori są ortodoksyjnymi wyznawcami boga Śiwy. Na jego podobieństwo pokrywają ciała popiołami, pochodzącymi często ze stosów kremacyjnych. Jak wszyscy asceci – Sadhu, Aghori dążą do wyrwania się z cyklu reinkarnacyjnego (Samsary) i zdobycia wyzwolenia – Mokszy. Aby to osiągnąć, muszą pozbyć się ludzkich emocji, takich jak złość, skąpstwo, obsesja, strach, nienawiść czy cielesne pożądanie.

Czytaj dalej „Z kolodionem wśród kanibali 16 grudnia”